Strasznie mnie boli wyrzucanie skórki po zjedzeniu pomarańczy.
W moim domu rodzinnym zawsze się ją smażyło.
Moczyło, obgotowywało, oglądało jak staje się przezroczysta i błyszcząca.
Dom pachniał wtedy świętami.
A babcia powtarzała: Ale będą makowce na święta.
Makowce były zawsze.
Szczególnie ciepło wspominam te na puszystym biszkopcie.
Masa makowa ze skórką, orzechami, figami, zapieczona.
A na to taki śliski, bieluchny lukier. Aż trzeszczał pod zębami.
I pachniał sokiem cytrynowym.
Pachnące dzieciństwo.
